Ach... Gdyby były kredki... niekoniecznie akwarelowe. - Wiem, marudzę.
***
Jest w naszym mieście taki sklepik scrapowy, który organizuje odpłatne warsztaty. Kursy odbywają się w poniedziałki. - Na takowych nie byłam, za to stałam się częstym gościem wtorkowych Dni Otwartej Pracowni. Można przyjść, coś sobie postempelkować, coś powycinać... porozmawiać z innymi scraperkami, posłuchać porad, wymienić się uwagami czy namiarami;)
Dni Otwartej Pracowni są zasadniczo w pierwszy wtorek miesiąca { w lipcu i sierpniu był to każdy wtorek :}
Podczas jednego wtorkowego posiedzenia umyśliłam sobie karteczkę dla wyjątkowej osoby. Jako, że mogłam korzystać z tego co było, bądź co przyniosłam...zaś kartka nie jechała już ze mną do domu... ;) do malowania stempelka użyłam pisaków oraz brązowego tuszu.
Całość to kombinacja wycinania, pseudo-masek, odpadków po tekturkach, tuszowania, stempelkowania i wiązania sznurków ;)
Wiem, że niebieski aż razi.
Chyba czas nosić ze sobą kredki ;)
"Kolorowe kredki w pudełeczku noszę.
Kolorowe kredki bardzo lubią mnie.
Kolorowe kredki, kiedy je poproszę,
namalują wszystko to, co chcę.
Kiedy jestem smutny, zawsze mnie pocieszą,
siadamy przy stole i one, i ja." ;)
Ps. Więcej o Dniach Otwartej Pracowni w
Artpasje. Polecam :)
..a karteczkę, choć kolorem "bije po oczach", posyłam
wordartwednesday # challenge-199